2019-09-20

Polscy i niemieccy ogrodnicy starli się w walce o ukraińskich pracowników sezonowych

Ukraińscy pracownicy sezonowi, coraz częściej wybierają Niemcy, niż Polskę jako miejsce pracy sezonowej, w ogrodnictwie i rolnictwie. Wiąże się to z większym otwarciem Niemiec na pracowników spoza UE, a także z lepszymi warunkami pracy oraz wyższymi wynagrodzeniami. Kto będzie więc zbierał polskie jabłka, wiśnie, borówkę czy sałatę, kapustę lub inne warzywa ? Dosadnie opisuje to poniższy artykuł.

Sezon zbioru jabłek w Polsce jest w pełnym rozkwicie, więc jednym z gorących tematów do dyskusji wśród polskich sadowników jest obecnie brak pracowników. Mówiąc ściślej, brakuje ukraińskich robotników, którzy w ciągu ostatnich dwudziestu lat, pod niektórymi względami, pomogli wprowadzić polskie ogrodnictwo do światowej czołówki.

Wielu może myśleć, że Ukraińcy w końcu zaczęli wracać do domu, ale wcale tak nie jest - dzięki spodziewanej liberalizacji zasad zatrudnienia w Niemczech ukraińscy pracownicy sezonowi mogą teraz wybierać bogatsze Niemcy od mniej zamożnej Polski. Według EastFruit odpływ pracowników do Niemiec jest już odczuwalny, ale może wzrosnąć od 1 stycznia 2020 r., kiedy Niemcy planują zwiększyć czasowe kwoty zatrudnienia dla pracowników spoza UE.

Nie chodzi tylko o wynagrodzenie, chociaż niemieccy ogrodnicy płacą więcej za zbiór jagód, jabłek, a także innych owoców i warzyw. Ukraińscy pracownicy wśród powodów, dla których preferują Niemcy niż Polskę, wymieniają niższy poziom ryzyka, że pracodawca w Niemczech oszuka pracownika, a także bardziej komfortowe warunki pracy i życia oraz bardziej „oszczędny” harmonogram pracy.

Dlatego polscy producenci owoców i jagód poważnie obawiają się, że w 2020 r. nie będzie już nikogo, kto zbierze ich produkty. W końcu teraz średnia pensja netto (bez podatków i kosztów wyżywienia i zakwaterowania, które z reguły pokrywa pracodawca) ukraińskiego ogrodnika sezonowego wynosi 600-700 euro miesięcznie. Najbardziej wydajni pracownicy zarabiają nawet do 900 euro miesięcznie na „czysto”, a w branży budowlanej wynagrodzenia są jeszcze wyższe. Dalszy wzrost wynagrodzeń w celu utrzymania ukraińskich pracowników sezonowych sprawi, że polskie owoce i jagody będą mniej konkurencyjne na rynku światowym.

Dlatego ogrodnicy z Polski rozważają już możliwości znalezienia pracowników w innych krajach, na przykład w krajach Azji Środkowej: Uzbekistanie, Tadżykistanie, Kirgistanie itp., a nawet w krajach takich jak Wietnam.

Problem niedoborów siły roboczej jest jednak dotkliwy również na samej Ukrainie. Zbierając jagody w 2019 roku, w wiodących gospodarstwach na Ukrainie, można zarobić nie mniej niż w Polsce - do 600-700 euro miesięcznie. Prawdą jest, że ​​jednak stawki były o 10-20% niższe niż w Polsce. I już w tym roku niedobór pracowników przy zbiorze malin, jagód, truskawek i innych jagód zaczął być odczuwalny dość ostro na Ukrainie, pomimo zmniejszenia powierzchni pod malinami.

Ukraińscy ogrodnicy będą musieli poważnie natrudzić się, aby zapewnić komfortowe warunki zatrudnienia pracowników, co oczywiście nie jest bezpłatne. W związku z tym wiele przedsiębiorstw na Ukrainie jest już zainteresowanych dodatkowymi możliwościami certyfikacji społecznej odpowiedzialności za pracowników, co pozwoliłoby nie tylko na skuteczniejszy eksport produktów do Unii Europejskiej, ale także skuteczniejsze przyciąganie pracowników.

źródło: east-fruit.com


Dodaj komentarz